Co to znaczy być wysłuchanym?

matka żona i kochanka
Skrypt wystąpienia na konferencji:

OTWARTY DIALOG w stronę nowoczesnych oddziaływań w psychiatrii środowiskowej.

Myślę, że każdy z nas pamięta w życiu taki moment, kiedy ktoś naprawdę nas wysłuchał.
I taki moment, kiedy bardzo tego potrzebowaliśmy – a nikogo nie było.

Cięć stworzenia grupy samopomocowej dla mam z doświadczeniem kryzysu psychicznego w rodzinie ma swoje źródło w wydarzeniach z mojego dzieciństwa.

Dom pełen rozmów

Pochodzę z wielodzietnej rodziny. Mam trzy starsze siostry i brata. Mój dom był zawsze pełen rozgadanych kobiet. Były siostry, ciocie, sąsiadki. Rozmawiały o wszystkim.

Dzisiaj powiedziałabym, że w ten sposób się regulowały. I były w tym bardzo skuteczne.

Niektóre przyjaciółki mojej mamy wciąż żyją i nadal się spotykają – mówią trochę wolniej i trochę głośniej, ale wciąż rozmawiają o wszystkim. W dialogu można więc upatrywać jednego ze sposobów na długowieczność.

Nosowska śpiewa:
„Można to przejść, przegadać, wypłakać, wyleżeć.
Można to przejść, przemilczeć, przepalić, wyprzeć”.

One wybrały: przegadać!

Z mojej perspektywy „przegadać” to pierwszy, dostępny, wdrukowany wzorzec radzenia sobie.

Kiedy życie mówi sprawdzam

Kiedy jednak okazało się, że przegadać trzeba kryzys psychiczny dziecka, to nie bardzo było z kim. Dekadę temu świadomość społeczna na temat zdrowia psychicznego była naprawdę o lata świetlne w tyle w stosunku do tego, co mamy teraz. Jako społeczeństwo zrobiliśmy od tego czasu kawał dobrej roboty.

Wówczas było tak, że kiedy powiedziałam mamie, że jadę z dzieckiem do psychiatry, skomentowała:
„Córeczko, co ty znowu wymyślasz?”

Ano wymyśliłam.
Zaopiekowałam się swoim dzieckiem. Skutecznie. Dziś ma się dobrze.

Wtedy jednak rozpadłam się na kawałki.

Urodziłam życie

Urodziłam życie. Macierzyństwo pochłonęło mnie całkowicie. Karmiłam piersią, całowałam stópki, pokazywałam świat, lepiłam pierniki. Mama – mój projekt życia.

Wielu twierdzi, że problemy psychiczne dzieci biorą się z tego, że rodzice nie mają czasu – są zabiegani, zapracowani, nieobecni.

Moja historia jest inna.

Zostawiłam doktorat i pracę zawodową. Przez piętnaście lat nie pracowałam na etacie, bo chciałam, żeby moje dziecko – kiedy się przewróci – wtuliło się w moje czułe ramiona, a nie w ramiona pani w żłobku.

Leżałam na dywanie i czytałam książki. Byłam naprawdę bardzo obecna.

A jednak nie uchroniłam swojego dziecka przed kryzysem.

Warto o tym pamiętać: na kondycję psychiczną człowieka wpływa naprawdę wiele czynników. Upraszczanie tego do jednej przyczyny bywa krzywdzące. Może stygmatyzować rodziców i wpędzać ich w ogromne poczucie winy. A poczucie winy nigdy nie wspiera zdrowienia.

Jako rodzice popełniamy błędy.
Bo to jest nasze pierwsze życie.

Kiedy moje dziecko  znalazło się w kryzysie psychicznym, niezgoda mieszała się z potężnym poczuciem winy. Lodowata ręka ściskała serce, a ja pytałam: dlaczego?

O zdrowiu psychicznym mówiło się wówczas niewiele. Metodą prób i błędów szukałam pomocy. Powoli, małymi krokami, dzięki ogromnej determinacji i wytrwałości sprawy zaczęły iść naprzód.

Krąg kobiet

Nawet nie wiem, kiedy wokół mnie znalazła się grupa mam z podobnym doświadczeniem. Mam, które – tak jak ja – potrzebowały o tym porozmawiać, wymienić się wiedzą i kontaktami. Podzielić się troskami, pomnożyć sukcesy i radości.

Dziś widzimy, jak wielką moc mają nasze spotkania. Jak pomagają nam w trudach codzienności i jak wiele możemy razem.

Chcemy dzielić się naszym doświadczeniem grupy samopomocowej. Pragniemy uskrzydlać innych, wnosić nadzieję do tych rodzin i domów, gdzie już nikt nie wierzy, że będzie dobrze. Wspierać w momentach, które przerastają ludzkie siły.

Tworzymy bezpieczną przestrzeń, w której można zaczerpnąć ukojenia. Przytulić w bólu, który rozumiemy.

Moje doświadczenie domu pełnego relacji i dialogu było dla mnie ratunkiem. Od początku znajdowałam wsparcie w trudnym momencie w mojej naturalnej sieci relacji.

Współczesna psychologia – w różnych swoich nurtach – pokazuje, że jakość ludzkiego życia w ogromnym stopniu zależy od zdolności do bycia w relacji z drugim człowiekiem.

Przeszłam przez to.
Przegadałam.
Przepłakałam.

I poczułam, że znam drogę do skarbu i mogę podzielić się tą mapą z innymi kobietami – mamami, którym życie powiedziało: sprawdzam.

Czułam, że trzeba stworzyć przestrzeń, w której człowiek spotyka człowieka – w jego doświadczeniu, bólu i smutku.

Bardzo zależało nam, aby to nie była grupa terapeutyczna z ekspertem, który zna z książek teorię o tym, jak powinno wyglądać nasze życie, gdyby było idealne.

My potrzebowałyśmy zrozumienia. Obecności w bólu. Przytulenia w bezradności.

Kilka lat temu powstał nasz pierwszy krąg. Potem – w ramach jednego z wielu działań zespołu Profilaktyki ŚCZPDiM przy Szpitalu Wolskim – powstawały kolejne.

I okazało się, że te spotkania mają ogromną wartość i realnie nas wzmacniają.

Z koroną na głowie

Dajemy sobie siłę i moc, by iść przez życie z koroną na głowie.
Mamy zasoby, by małymi krokami zmieniać świat wokół nas na lepsze.

Ta moc bierze się ze spotkania z drugim człowiekiem – w autentycznej relacji, w szczerości, bez masek, bez pudrowania, bez oceny i bez rad.

Czasami wystarczy, że ktoś wysłucha – naprawdę usłyszy to, co masz do powiedzenia, spotka się z Twoją perspektywą – żeby to miało uzdrawiającą moc.

I czasami właśnie od tego zaczyna się zdrowienie rodziny.

Czuła obecność

Na naszych spotkaniach pracujemy wokół pewnych zagadnień, ale one zawsze są tylko tłem dla Twojej historii i dla tego, co aktualnie przeżywasz.

I te spotkania naprawdę robią zmianę. Stawiają na nogi. Już nie jesteśmy same z trudem.

Smutki dzielimy, radości mnożymy.

Odpowiadając więc na pytanie: co to znaczy być wysłuchanym?

Dla mnie to znaczy spotkać się z drugim człowiekiem nie tylko na poziomie mowa – ucho, ale serce – serce.

Pobyć razem w bólu.
Przytulić się w troskach.
Być w czułej obecności.
Bez oceny.

Bo kiedy ktoś naprawdę cię wysłucha, dzieją się dwie rzeczy:
twój układ nerwowy się reguluje
i twoje serce przestaje być samo.

A czasami właśnie od tego zaczyna się zmiana całego życia.

Dziękuję.

Zapraszam do przeczytania innych moich wpisów.